Jak Jacek został strażakiem

Jest piękny wakacyjny dzień. A w zasadzie jest już wieczór. Dolecieliśmy w końcu na wakacje. Jest już stosunkowo późno jak dla Pierworodnego, a dodatkowo okazuje się, że wypożyczalnia samochodów nie znajduje się na lotnisku, ale „tuż obok”. Trzeba tam dojechać busem. Pakujemy więc wszystkich członków naszej załogi i wszystkie tobołki, zajmując połowę miejsca w środku i jedziemy. Na miejscu w wypożyczalni okazuje się, że ktoś w kolejce przede mną wypożyczył mały i tani samochód, bo na zdjęciu był model ABC. Tutaj na miejscu dostał inny mały model XYZ z tego samego segmentu, ale z mniejszym bagażnikiem i teraz jeden bagaż jest nie do upchnięcia. Co za gość!? Jak można było tego nie sprawdzić – myślę sobie podając numer mojej rezerwacji i wyjmując portfel, żeby wyjąć kartę debetową i prawo jazdy. Karta jest. Prawa jazdy nie ma w portfelu… To był pierwszy ogień do ugaszenia tego lata, ale nie był on najtrudniejszy…

Udało mi się w końcu wypożyczyć samochód. To jest opowieść na osobny wpis na moim blogu. Tutaj ograniczę się do faktu, że dotarliśmy na miejsce około drugiej nad ranem lokalnego czasu, przemęczeni i śpiący z Pierworodnym, który drzemał sobie słodko w foteliku i któremu na szczęście było wszystko jedno. Jak staliśmy – tak poszliśmy spać zdejmując tylko buty. Rozpakowywanie zostawiliśmy na następny poranek. Nazajutrz wybuchnąć miał poważniejszy pożar – okazało się, że nie wzięliśmy torby z zabawkami dla Pierworodnego.

Ziarno

Niby nic wielkiego, bo można zawsze kupić coś na miejscu, ale wśród spakowanych zabawek były też rutynowe książeczki do czytania. I tu pojawił się problem. Jedyną książeczką, którą mieliśmy, była książeczka z bagażu podręcznego o strażaku Jacku. Cóż było robić. Trzeba było działać niekonwencjonalnie.

Jacek-ksiazeczka

Negocjacje w wypożyczalni samochodów i pożyczenie samochodu bez prawa jazdy to nic w porównaniu z negocjacjami z kilkulatkiem. Niemniej jednak udało się i ustaliliśmy, że będziemy czytać tą samą książkę, ale każdego dnia będzie inna historia. Czytałem więc na okrągło, ale zawsze wymyślam różną historię. Te same obrazki, ale różne słowa.

Książeczka ta stała się ulubioną książeczką Pierworodnego na długo po powrocie z naszych wakacji. Obudziła w nim także pasję, które trwa już ponad rok i której końca nie widać do dziś.

Kiełkowanie

Książeczka o strażakach od dziadkówMinęło trochę czasu i Pierworodny dostał od dziadków bardziej profesjonalną książkę o strażakach.

Jest w niej o początkach ognia na ziemi. O pierwszych profesjonalnych strażaka w Rzymie zwanych vigiles. 

Jest też bardzo dużo o współczesnych strażakach.

Co więcej udaje nam się kupić w “sekendhendzie” wóz strażacki i okazuje się, że jest dokładnie taki sam jak jeden ze współczesnych wozów straży pożarnej pokazanych w tej książce. To potwierdza tylko, że historie w niej zawarte muszą być prawdziwe.

Jeden z rozdziałów w książce opisuje krok po kroku akcję strażacką. Od momentu gdy pani dzwoni na dyżurkę, bo zauważyła ogień, poprzez to jak strażacy się organizują, jak zaczynają ratować ludzi na różnych piętrach, gaszą ogień, wzywają helikopter, aż do momentu jak “piją kawkę i opowiadają o akcji” w koszarach.

Od tej pory bawimy się w tą akcję używając wszelkich możliwych rekwizytów. Pierworodny układa dokładny rozkład pojazdów i strażaków z swojej bawialni. I potem z przejęciem woła:

“Szybkooooo, Jaceeeeek, dawaj drabinę, ratujemy ludzi na trzecim piętrzeeee!”

Albo:

“Dawaaaj, wzywamy helikopter i do szpitala!”.

Niesamowicie jest uczestniczyć w jego pasji.

Wzrost

Nadarza się okazja, żeby przenieść jego pasję na nowy poziom. EssexFireMuseumOkazuje się, że w jednej z pobliskich remiz strażackich jest też muzeum. Jest ono otwarte w specyficzne dni, a jeden z tych otwartych dni jest w kolejną sobotę. Jedziemy. To co zobaczyliśmy przeszło nasze oczekiwania i jeszcze raz potwierdziło, że historie książkowe są prawdziwe.

Przyjeżdżamy na miejsce. Pierwsze co nas wita, to oczywiście wieża ćwiczeniowa. Taka sama jak w książce. Przechodzimy obok podziwiając jak bardzo jest wysoka i idziemy zwiedzać najstarszą część muzeum, gdzie zaparkowane są zabytkowe samochody. Każdy z nich to osobna historia, spisana w książce umieszczonej obok. Jest w niej data kiedy został wyprodukowany, lata w których służył czynnie oraz to kiedy został wycofany ze służby. Potem opisane jest to co się stało z tym danym modelem i jak trafił do muzeum. Z reguły któryś ze strażaków znajdował go zdewastowanego i pieczołowicie krok po kroku starał się odrestaurować każdy szczegół tak żeby przywrócić mu dawną świetność i blask strażackiej czerwieni. Okazało się, że większość z odrestaurowanych samochodów zostało wyprodukowanych przez firmę Dennis tutaj na Wyspach i… ma potężne silniki Rolls Royce.

Wokoło miejsca gdzie dostojnie prezentują się czerwone wozy, w różnych gablotkach umieszczone są rekwizyty związane z pożarnictwem. Od emblematów poszczególnych departamentów straży pożarnej, poprzez skafandry do walki ze skażeniami chemicznymi, toporki i – najciekawsza dla Pierworodnego – kolekcja starych gaśnic.

Gasnice

Ciekawostką jest też kolekcja hełmów należących do strażaków ze wszystkich stron świata, którzy służyli w tej remizie na przestrzeni lat jej istnienia. Jest też polski epizod -wysoko na widocznym miejscu wisi srebrny hełm podpisany „Poland 1990”.

kask-poland-1990

W sekcji informacyjnej znajduje się osobna wystawa informująca o współczesnej pracy strażaków, a w niej informacje o tym jak unikać pożaru, co robić gdy pożar wybuchnie i jak pomagać innym. Gablotka z oryginalnymi przedmiotami, które zostały wydobyte z prawdziwych pożarów i które często były ich przyczyną, działa na wyobraźnie i zapada w pamięć. Tak młodszym jak i starszym uczestnikom wyprawy.

rzeczy które były przyczyną pożaru

Na koniec na każdego z odwiedzających czeka prawdziwa gratka. Oto może sam wcielić się w rolę strażaka i pomóc gasić pożar używając prawdziwej sikawki strażackiej. Celem są krzesła i słupki ostrzegawcze, które strumień wody z łatwością przesuwa i przewraca. Kulminacją strażackiej przygody jest możliwość wejścia do kabiny wozu strażackiego i włączenie syreny!

Radości młodych strażaków nie ma końca. Nie ma końca tażke opowieściom o tych wyczynach przez kolejne dni i tygodnie.

Owoc

Jakiś czas później jesteśmy w fikolandzie. fikolandNa pierwszym piętrze zauważamy dziewczynkę, która płacze. Na pierwszy rzut oka wygląda na to, że nic poważnego się nie stało. Zresztą, wszystko jest tak dobrze zabezpieczane gąbkami i matami, że trudno o poważne kontuzje. Zagaduję, bo wygląda na to, że rodziców, ani nikogo dorosłego nie ma w pobliżu. Okazało się, że dziewczynka się zgubiła i chce iść do mamy, ale boi się sama zejść na dół. Przytulam i mówię, że zaraz zejdziemy razem a tam czeka już mama. W tym momencie Pierworodny chwyta ją za rękę i mówi: nie martw się – my cię uratujemy, bo my jesteśmy strażakami. Potem cały tydzień opowiada w domu wszystkim historię jak to jest >prawdziwym< strażakiem i jak ratuje ludzi. Duma rozpiera moje ojcowskie serce 🙂

Przydatne informacje:

Strona Essex Fire Museum: http://www.essex-fire.gov.uk/Fire_Museum/
Ulotka o Muzeum: http://www.essex-fire.gov.uk/_img/pics/pdf_1459432198.pdf
Strona na Facebooku: https://www.facebook.com/EssexFireMuseum

Adres: Essex Fire Museum

Grays Fire Stationmapka Essex Fire Museum
Hogg Lane, Grays
Essex RM17 5QS

Daty nadchodzących dni otwartych (znajdź najbliższą remizę):

Fire Station Date
Billericay Saturday 5 August
Frinton Saturday 5 August
Shoeburyness Saturday 12 August
Chelmsford Sunday 13 August
Manningtree Sunday 13 August
Corringham Saturday 19 August
Wivenhoe Saturday 19 August
Hawkwell Sunday 20 August
Dovercourt Saturday 26 August
Brightlingsea Monday 28 August
Stansted Saturday 2 September
Weeley Saturday 2 September
Coggeshall Saturday 9 September
Colchester Saturday 9 September
South Woodham Ferrers Saturday 9 September
Wickford Saturday 9 September
Maldon Sunday 10 September
Rayleigh Weir Saturday 16 September
Halstead Saturday 23 September
Basildon Sunday 24 September
Leigh Saturday 30 September

Jeśli podobnie jak ja uważasz, że #RodzinaJestFajna i podobał Ci się ten wpis, zapraszam do podzielenia się nim ze znajomymi i do śledzenia mnie w następujących miejscach:

Więcej, bardziej, pełniej – Magis!
Facebook:/TatoNaWyspach
Twitter:@TatoNaWyspach
Instagram:@TatoNaWyspach.co

Podobne wpisy:
Turniej rycerski na zamku Hever
Niesamowite odkrycie w podlondyńskim lesie
Tajne przez poufne – kryptonim #krakow2016

6 thoughts on “Jak Jacek został strażakiem

  1. Bardzo przyjemny tekst. Nie ma nic bardziej edukacyjnego oraz rozrywkowego niż zobaczenie czegoś na żywo – w muzeum to też „na żywo”, bo nie sugerowałby zabrania dziecka do płonącego budynku 🙂 Świetny pomysł na rozszerzenie historyjki z książeczki!

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s