Jak Jacek został strażakiem

Jak Jacek został strażakiem

Jest piękny wakacyjny dzień. A w zasadzie jest już wieczór. Dolecieliśmy w końcu na wakacje. Jest już stosunkowo późno jak dla Pierworodnego, a dodatkowo okazuje się, że wypożyczalnia samochodów nie znajduje się na lotnisku, ale „tuż obok”. Trzeba tam dojechać busem. Pakujemy więc wszystkich członków naszej załogi i wszystkie tobołki, zajmując połowę miejsca w środku i jedziemy. Na miejscu w wypożyczalni okazuje się, że ktoś w kolejce przede mną wypożyczył mały i tani samochód, bo na zdjęciu był model ABC. Tutaj na miejscu dostał inny mały model XYZ z tego samego segmentu, ale z mniejszym bagażnikiem i teraz jeden bagaż jest nie do upchnięcia. Co za gość!? Jak można było tego nie sprawdzić – myślę sobie podając numer mojej rezerwacji i wyjmując portfel, żeby wyjąć kartę debetową i prawo jazdy. Karta jest. Prawa jazdy nie ma w portfelu… To był pierwszy ogień do ugaszenia tego lata, ale nie był on najtrudniejszy… Czytaj dalej