Dlaczego nie lubimy uchodźców, czyli o drabinie i wyścigu szczurów

Pierwszy z dwóch artykułów o otaczającej nas rzeczywistości. Dziś o drabinie społecznej. Zwykle nie zastanawiamy się nad tym, być może cicho uczestnicząc w tym ponurym wyścigu. Warto zatrzymać się na chwilę i przemyśleć jak na co dzień żyjemy i jakie wyznajemy wartości. Szczególnie w kontekście bycia rodzicem i przekazywania tych wartości następnym pokoleniom. Screen Shot 2017-03-14 at 22.12.54

  1. Kultura konsumencka jest głównie indywidualistyczna, składająca się z ludzi, którzy podążają za swoimi prywatnymi celami bardziej niż za celami wspólnymi. W tych warunkach współzawodnictwa, każdy z nas istnieje tylko dla siebie i dąży do zaspokajania swoich potrzeb. To oczywiście nie oznacza, że cele indywidualne są złe per se. Indywidualne spełnianie swoich marzeń jest podstawą systemu kapitalistycznego, prawdopodobnie najbardziej wydajnego systemu ekonomicznego, stworzonego na potrzeby produkowania i dystrybucji dóbr. Istnieje jednak niebezpieczeństwo w skupianiu się na zaspokajaniu tylko swoich potrzeb, z pominięciem tych, którzy żyją i funkcjonują poza najbliższym nam kręgiem – rodziny, przyjaciół czy czy innej lokalnej nam wspólnoty.
     ∴
  2. Każdy z nas ma wewnętrzne dążenie, aby zaspokajać swoje potrzeby. Próbujemy jednak zapełnić poczucie pustki rzeczami raczej niż relacjami z innymi ludźmi. Bez tego impulsu człowieka do zaspokajania swoich potrzeb, cały przemysł reklamowy prawdopodobnie by upadł – istnieje on bowiem, aby zaspokajać potrzebę posiadania.
  3. Ten indywidualizm i konsumpcjonizm wiedzie prosto do “drabiny” jako Screen Shot 2017-03-14 at 22.13.36dominującego modelu kulturowego, z pewnymi ludźmi będącymi w drodze wyżej niż inni. Niektórzy są już na samej górze, inni na samym dole.

  4. W tym modelu poszczególni ludzie okazują swój status poprzez umowne symbole społeczne – tytuły w pracy (starszy, dystyngowany, certyfikowany itp), kwalifikacje, posiadłości itp. Wartość i definicja danego człowieka zależna jest od jego bogactwa lub kwalifikacji i pracy jaką wykonuje.

  5. To właśnie dlatego temat zarobków i pieniędzy w ogóle, jest największym tematem tabu. Jest bowiem najszybszą drogą do rankingu i szufladkowania ludzi. Jest też społeczną miarą naszego dobrobytu. Poznając czyjeś zarobki, automatycznie włączam nowe myślenie o tej osobie. Jeśli zarabia ona mniej niż ja, widzę ją jako kogoś “niższego rangą”, niejako mniejszego. Jeśli dana osoba zarabia więcej niż ja, w większości przypadków włącza się mi zazdrość i postrzeganie samego siebie jako kogoś niżej sytuowanego, i przez to niejako mniejszego. Nawet w naszych najbliższych wspólnotach przyjaciół, czy rodziny, większość drażliwych, czy delikatnych tematów jak problemy, choroby, nawet śmierć – są akceptowane. Ale nawet wśród najbliższych – temat pieniędzy i zarobków jest tematem o szczególnej mocy rażenia i dlatego jest zakazany.
  6. Powoli zaczynam uwewnętrzniać te zewnętrzne środki miary. Zaczynam oceniać siebie na podstawie swojej pracy, zarobków, tytułow i tego co i w jakich ilościach “produkuję”.

  7. Wszyscy z nas są wezwani do działania, do robienia rzeczy i do wykonywania pracy. Jednakowoż jeśli oceniamy siebie tylko i wyłącznie na podstawie pracy i naszych działań, stajemy się “istotami robiącymi”, a nie “istotami żyjącymi”.
  8. Ponadto, jeśli nie jestem wystarczająco wysoko na drabinie, lub ciągle się nie wspinam na niej, czuję się gorszy od innych. Jeśli do tego dochodzi ambicja przynależności do danej grupy – chęć wspinania się wyżej i wyżej jest jeszcze bardziej przynaglająca.

  9. Na samej górze drabiny jest mityczna postać – celebryta, bogaty człowiek, można powiedzeń któś spełniony, jednym słowem – model. Na samym dnie jest nieudacznik – bezrobotny, bezdomny, uchodźca, niespełniony. ∴
  10. W takim kontekście przychodzi mi łatwiej ignorować biednych tego świata. Są oni zagrożeniem dla systemu, przypominają mi, że drabina nie działa perfekcyjnie. Myślę sobie – “A co jeśli byłbym to ja, tam na dnie?” Ta myśl przyspiesza działania w celu szybszego wspinania się po drabinie, żeby być jak najdalej od “nieudaczników”.
  11. W tych warunkach, indywidualne współzawodnictwo zaczyna być siłą napędową życia społecznego. Moje bezpieczeństwo nie tylko nie jest wzmocnione, ale wręcz zagrożone poprzez sukcesy innych. Jak pisał Gore Vidal “Nie wystarczy już, że ja odniosę sukces. Inni muszą ponieść porażkę”.

  12. Poczucie mojego bezpieczeństwa zależy od ciągłego procesu wspinania się po drabinie. Należy jednak pamiętać, że nie wszyscy, którzy uczestniczą w tym wyścigu są żądni władzy, statusu i robią to w pełni świadomie. Nawet ludzi empatyczni, potrafiący współczuć innym są zagrożeni wciągnięciem w tą spiralę. Są to ludzie, którzy zamiast uświadomić sobie istnienie drabiny i zapytać się “czy to jest w porządku?”, zatrzymują się na pytaniu – “co jest dla mnie najlepsze?”.

  13. Ten model jest więc nawet nie tyle drabiną, co piramidą, z całymi grupami, połączonymi razem strachem jaki czyha na nich z “niższych stopni”. Podziały tworzą się więc już nie tylko na poziomie jednostek, ale pomiędzy całymi grupami.

  14. Nie wszyscy mogą być na samym szczycie. Dlatego też ci, którzy tam dotarli, starają się utrzymać tą pozycję i strzec jak oka w głowie. Często używając władzy, przywilejów i pozycji do tego, aby utrzymywać niższe grupy zależne, zdezorganizowane lub po prostu nieświadome toczącej się gry.

  15. Klasy społeczne, rasa, płeć, orientacja seksualna, poziom edukacji, wygląd zewnętrzny i inne czynniki pomagają w formowaniu piramidy. Wszystko to przyczynia się do jeszcze większych podziałów.

  16. Współzawodnictwo pomiędzy grupami nie budzi zaufania i współpracy, ale strach, nieustanny stres i, na samym końcu – samotność.

W kolejnym  artykule odpowiedź jak można zejść z tej drabiny i trzymać się z dala od niej.

Na podstawie pracy jezuity Dean’a Brackley’a Downward Mobility: Social Implications of St. Ignatius’s Two Standards. Studies in the Spirituality of Jesuits.

Foto: pixabay.com

Jeśli podobnie jak ja uważasz, że #RodzinaJestFajna i podobał Ci się ten wpis, zapraszam do podzielenia się nim ze znajomymi i do śledzenia mnie w następujących miejscach:

Więcej, bardziej, pełniej – Magis!
Podobne wpisy:

5 thoughts on “Dlaczego nie lubimy uchodźców, czyli o drabinie i wyścigu szczurów

  1. Wszystko prawda. Także i to, że żyjemy w kraju, w którym warunki do budowania drabiny są doskonałe: podział społeczeństwa na klasy społeczne, przepaść pomiędzy edukacją prywatną i państwową która powiela cały system i przyzwyczaja do niego jako do normy od młodego wieku (bo dobro mojego dziecka jest ważniejsze, niż dobro wszystkich dzieci). Klimat polityczny w tej chwili bardzo temu wyścigowi sprzyja. Tym bardziej czekam na kolejny wpis!

    Lubię to

  2. Taka myśl. Jak już jesteś na samym szczycie i chcesz się rozwijać dalej, to wtedy okazuje się, że najbardziej fascynują Cię ludzie, którzy materialnie nic nie mają ale mają szczęście i mądrość. Dlatego imigrantów nie wrzucałbym do jednego worka. Myślę, że ich się boją najbardziej Ci, co dopiero wyrwali się z biedy, klasy, warstwy, kraju, z których tak bardzo chcieli uciec.

    Lubię to

    • Myślę, że najrudniejsze jest przekonać i siebie i innych, że tak na prawde nie ma / nie powinno być „szczytu” i to wszytko ułuda. Tak jak napisałeś. Zdobyłem ten mityczny szczyt i co dalej? 🙂 Tony Robins w którymś ze swoich podcastów wspominał, że pracował z były prezeydentem USA, bo on nie mógł sobie znaleźć już bardziej ambitnego celu…

      Lubię to

  3. Pingback: Odpowiedź na drabinę społeczną | Tato Na Wyspach

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s